Strona miliona dolarów

Walizka pieniędzy

Jak pięknie wszystko zmieni milion dolarów, głęboko w mej kieszeni.. (buzu squad)

Tak może sobie zaśpiewać pewien student Wielkiej Brytani.

Kup Pan Piksel – czyli strona domowa miliona dolarów, tak pokrótce można nazwać.

Pomysł na biznes? – wyobraź sobie produkt całkowicie wirtualny, nie istniejacy bez internetu, coś czego nikt wczesniej nie sprzedawał

21 – letni Student z Wielkiej Brytani Alex Tew, stworzył stronę, na której sprzedaje piksele. Tak dokładnie, sprzedaje kawałki strony w postaci pikseli – nic innego tylko maleńkie kropki na ekranie, 1 piksel w cenie 1$. Piksele sa sprzedawane w kwadaratch 10×10 czyli jeden zakup po minimum 100$, piksele te kupują reklamodawcy, wyświetlając na nich swoje reklamy. Poprostu jedna wielka tablica reklamowa.

Trzeba przyznać, że jest to miejsce gdzie sie można reklamować, ludzie wchodzą i klikają choćby nawet z ciekawości kto wykupił dany piksel.

Dnia 01 01 2006, wystawił na aukcje ostatnie 1000 pikseli, aktualnie osiągnęły one cenę US $152,300.00, zarobił w ciąg u roku jak widać ponad milion dolarów.

Milion dolarów za pomysł?

Student ten znalazł już wielu naśladowców, niektórzy nawet próbują konkurować ceną, piksel za 0,5$. Także w Polsce niektórzy juz założyli takie tablice reklamowe, na aukcjach internetowych można czasem spotkać sprzedaż takich pikseli. Wiadomo jednak, że pierwsze zastosowanie jest najlepsze, potem juz tylko mozna powtarzać i modyfikować.

Jak na taki świat patrze internetu przypominają mi się teorie z pierwszych lekcji ekonomii o ograniczonych zasobach. Odwieczny problem ekonomiczny, o którym uczą nasi profesorowie: „rzadkim środkom towarzyszą nieograniczone pragnienia”.

Czy piksel jest ograniczonym zasobem?

Czy piksele, których na ekranie monitora jest tysiące, są rzeczywiście ograniczonym zasobem? – no cóż jak ograniczymy ich liczbę do okreslonej liczby, i umieścimy je na odpowiedniej stronie, to czemu nie? – nawet jezeli ta strona nie niesie ze sobą żadnych innych ograniczonych wartości. O tej stronie piszą w prasie, mówią w mediach, ja tutaj piszę, informacja rozprzestrzenia się jak wirus, czyżby kolejny przykład marketingu wirusowego. Tylko tym razem cały biznes oparty na takim marketingu, gdzie jest on w sumie jedynym produktem.

Tylko szkoda, że o ograniczaniu nieograniczonych zasobów tak mało wspominali, na tych moich zajęciach z ekonomii. Najwyższy czas coś zmienić, inaczej bajka o bezrobotnych studentach nadal będzie trwała. Świat idzie do przodu, a nauka uczy o przeszłości, a nie o kreowaniu przyszłości heh… koniec narzekania zapraszam na stronę miliona dolarów, bo w takich innowacjach widzę przyszłość. Ludzi coraz więcej, każdy musi jakoś zarabiać, a takimi sposobami przynajmniej nie wycina się drzew na papierowe ulotki reklamowe, które u nas studenci zwykli roznosić.